
Od redakcji: Lampy z części samochodowych pokazują, że motoryzacyjny złom może zyskać zupełnie nowe życie. Grzegorz Deruniec, twórca The Raw Lamp, zamienia stare gaźniki, pokrywy zaworów i kolektory w unikatowe lampy, które trafiają do salonów, biur i kancelarii, łącząc rzemiosło, design oraz pasję do motoryzacji.
Czy stary gaźnik z lat 40. może stać się ozdobą nowoczesnego salonu lub kancelarii prawnej? Grzegorz Deruniec z „The Raw Lamp” udowadnia, że w motoryzacyjnym złomie jest artystyczny potencjał. Rozmawiamy o procesie renowacji, trudnej sztuce lakierowania aluminium i pasji, która zaczęła się od przypadkowego prezentu.
W świecie kustomu liczy się unikalność. Grzegorz Deruniec, twórca „The Raw Lamp” z Dolnego Śląska, opanował tę sztukę do perfekcji. Jego surowcem nie jest płótno, ale aluminium, stal i żeliwo – stare gaźniki, pokrywy zaworów i kolektory, które pod warstwą lakieru bezbarwnego zyskują nowe, świetliste życie.
Historia The Raw Lamp to klasyczny przykład tego, jak wielkie rzeczy potrafią się rodzić z przypadku. Wszystko zaczęło się w 2016 roku, gdy pan Grzegorz szukał pomysłu na wyjątkowy prezent urodzinowy dla przyjaciela.
– Pomysł się zrodził z chęci zrobienia prezentu znajomemu na 40-te urodziny. Wtedy sobie pomyślałem, że zrobię coś nietypowego – lampkę z części samochodowych. Ta lampa powstała wówczas zupełnie przypadkowo. Znalazłem jakiś gaźnik ze starej ciężarówki GMC. To była pierwsza lampa, którą udało mi się zrobić i od tego zaczęła się cała przygoda – wspomina Grzegorz Deruniec.
To, co miało być jednorazowym projektem, szybko przyciągnęło uwagę innych. Pozytywny odzew innych znajomych sprawił, że w 2017 roku projekty The Raw Lamp zadebiutowały na znanym Kustom Konwent.
Detal, który oszukuje oko
Projekty pana Grzegorza są tak dopracowane, że często wprowadzają obserwatorów w zakłopotanie. Na stoiskach podczas imprez motoryzacyjnych goście niejednokrotnie pytają, czy widoczne elementy to części po regeneracji, czy może oferta sprzedaży rzadkich podzespołów.

– Podobają mi się gaźniki, bo one właśnie tworzą formę lampy – korpus i filtr powietrza tworzy jedną całość. Niekiedy jak ktoś przychodzi na stoisko, to się zastanawia, czy ja gaźniki sprzedaję, czy je może regeneruję. Dopiero po jakiejś chwili orientuje się, że to jest lampa. Ludzie są nieco zdziwieni, ale się cieszą.
Sercem każdej lampy jest zazwyczaj gaźnik, ale w portfolio The Raw Lamp znajdziemy też imponujące konstrukcje z kolektorów ssących (np. z Porsche 928) czy pokryw zaworowych. Kluczem jest spójność historyczna, bo jak mówi nam sam twórca ważne, by części pochodziły z podobnych dekad. Nie znajdziemy tu gaźnika z lat 30. osadzonego na nowoczesnym kole pasowym z lat 80.
Walka z materią. Od szczotki drucianej po lakierowanie
Części, które trafiają do warsztatu, są zazwyczaj w „opłakanym stanie”. Praca nad nimi to żmudny proces mechanicznego i chemicznego oczyszczania.
– Szczotka druciana, druciak mechaniczny. Wykorzystałem wiele rodzajów kwasów do aluminium, ale co gaźnik, to inny materiał. Trochę pasty do polerowania również może zaskoczyć, kilka gaźników dawałem do piaskowania. Wszystko zależy od materiału danej części. Później na to idzie lakier bezbarwny i składam to w całość, jest przy tym dużo pracy – tłumaczy twórca.
Pan Grzegorz podkreśla, że kluczowe dla niego jest zabezpieczenie surowego wyglądu metalu. Wcześniejsze projekty, które nie były lakierowane, z czasem utleniały się i zmieniały barwę. Dziś standardem jest wysokiej jakości lakier bezbarwny, który pełni dwie role: ochronną i estetyczną.
– Najlepiej lakier bezbarwny kładzie się na powierzchnię aluminiową. Jeśli chodzi o pokrywy zaworów, one są chropowate więc w procesie czyszczenia staram się nie zaburzać struktury tego materiału. Lakier zabezpiecza ją. Na korpusie gaźnika lakier tworzy ponadto połysk i widać wówczas, że to jest po prostu zabezpieczone.
Choć korzenie The Raw Lamp tkwią głęboko w kulturze kustom, krąg odbiorców jest zaskakująco szeroki. Surowy, industrialny styl trafia też w gusta osób, które z motoryzacją na co dzień mają niewiele wspólnego.
– Przekrój klientów jest tak duży, że to jest w pewnym sensie zaskoczenie. Oczywiście kupują lampy osoby, które lubią klimat kustomu. Miałem też kilku prawników, którzy kupili ode mnie taką lampę, którą potem ustawili na swoich regałach wśród akt. Wygląda to fantastycznie.
Lampy trafiają ostatecznie do przeróżnych miejsc tj. sypialnie, salony oraz biura, a każda z nich jest absolutnym unikatem. Grzegorz Deruniec odmawia jednak produkcji seryjnej czy tworzenia innych mebli, jak np. stoliki z bloków silników samochodowych. Skupia się na tym, co opanował do perfekcji – na lampie.
Ciepły blask mechaniki
Ostatnim etapem tworzenia jest dobór światła. Pan Grzegorz jest zwolennikiem ciepłych barw, które najlepiej komponują się z surowością metalu i kolorystyką filtrów powietrza, pełniących rolę kloszy. Każdy projekt kończy osobiście, przy domowym biurku, dbając o najdrobniejszy szczegół.
A jakie są plany na przyszłość? Twórca The Raw Lamp marzy o jeszcze większej skali.
– Chciałbym zrobić lampę na silniku jako całości. To jest projekt przyszłościowy. Być może jakiś gaźnik amerykański, duży filtr. Zobaczymy. Wtedy to byłaby ekspozycja salonowa – zaznacza.
Patrząc na dotychczasowe realizacje z Dolnego Śląska, można chyba być pewnym, że gdy ten projekt powstanie, olśni nie tylko fanów amerykańskich V8, ale każdego, kto ceni rzemiosło, pasję i profesjonalne wykończenie.
Tekst Waldemar Radziewicz Zdjęcia: The Raw lamp
Więcej porad dla lakierników i blacharzy znajdziesz na lakiernik.com.pl oraz naszej grupie branżowej grupie na Facebooku, gdzie praktycy dzielą się doświadczeniami z warsztatu.

Customowy kask motocyklowy to coś więcej niż lakier i grafika – to historia, styl i …

Od redakcji: Lakiernictwo artystyczne przestaje być niszą, a staje się odpowiedzią na zmęczenie seryjnością. W …

To nie była zwykła wystawa. To było święto koloru, faktury i charakteru. Kustomhead 2026 w …
