
W swoim warsztacie często widzę auta, które z zewnątrz wyglądają całkiem nieźle, ale po podniesieniu pokazuje się zdecydowanie gorszy obraz. Nalot rdzy, nadgryzione elementy, wilgoć w zakamarkach i miejsca po uderzeniach kamieni od razu rzucają się w oczy. Kierowca zwykle nie zagląda tam na co dzień, więc problem wychodzi dopiero przy przeglądzie, wymianie opon, naprawie zawieszenia albo przypadkowej kontroli.
Ogniska korozji nie pojawiają się gwałtownie. Najpierw jest sól drogowa, błoto, piasek, wilgoć i drobne odpryski. Potem fabryczne powłoki miejscami słabną, zaczynają odstawać albo tracą szczelność. Właśnie dlatego dobrze wykonana konserwacja podwozia odgrywa tak istotną rolę.
Z doświadczenia wiem, że samo zamaskowanie problematycznych miejsc nie przynosi długoterminowych efektów. Takie działania dają tylko chwilowe poczucie spokoju. Pod spodem jednak niszczenie postępuje, a po czasie powłoki zaczynają pękać, odchodzić płatami albo odsłaniać znacznie poważniejsze uszkodzenia. W dalszej części odpowiadam, co realnie można z tym zrobić.
Do konserwacji podwozia wykorzystuje się różne rodzaje produktów. Poniżej omawiam te, z którymi można spotkać się najczęściej.
Środki bitumiczne dobrze sprawdzają się tam, gdzie podwozie jest mocno narażone na uderzenia drobnych kamieni, sól, wodę i różne zanieczyszczenia. Tworzą grubszą warstwę ochronną, dlatego często stosuję je w nadkolach i na innych elementach wystawionych na uszkodzenia mechaniczne. Przykładem preparatu zaliczającego się do tej kategorii jest APP Autobit B100. Odpowiednio wykonana konserwacja podwozia przy pomocy tego produktu może wystarczyć na lata. Z łatwością da się go znaleźć na Allegro w przystępnej cenie.
Woski mają trochę inne zadanie. Tworzą elastyczną i dobrze penetrującą warstwę, która sprzyja zatrzymaniu dopływu tlenu i wilgoci do metalowych części. Często stosuję je przy odświeżaniu starszych zabezpieczeń w zakamarkach i miejscach, gdzie środki bitumiczne niekoniecznie się sprawdzą. W praktyce to rozwiązanie mniej pancerne, ale niekoniecznie słabsze. Przy poszukiwaniu dobrego wosku warto wziąć pod uwagę Nigrin 500ml NIG74063.
Do większych obszarów i prac renowacyjnych czasem lepiej nadają się farby lub masy ochronne. Tu spore znaczenie ma dopasowanie grubości warstwy i czasu schnięcia, a także zgodność z podłożem. Nie każdy produkt aplikuje się tak samo. Część preparatów jest typowo natryskowa, a inne można nakładać pędzlem lub wałkiem.
Nie wierzę w jeden uniwersalny produkt do wszystkiego. Dobór rozwiązań zależy od wieku samochodu, sposobu jego użytkowania, stanu powłoki i stopnia korozji. Zwracam też uwagę na to, czy konserwacja obejmuje całe podwozie, nadkola i progi, czy tylko miejsca po naprawie.
W każdym razie auto codzienne wymaga innego podejścia niż takie, które jest wyprowadzane raz na jakiś czas. Warto zwrócić szczególną uwagę na zasady postępowania zimą. Wtedy priorytetem jest odporność na sól i wilgoć. W przypadku nadkoli i dolnych partii podwozia trzeba zadbać o elastyczną ochronę przed uderzeniami. Przy starszych powłokach, które jeszcze dają radę, czasem lepiej sprawdzi się wosk albo preparat penetrujący niż grubsza warstwa zabezpieczenia.
Do najczęstszych błędów należy nakładanie preparatu na mokre podwozie, brak odtłuszczenia i przykrywanie rozwijającej się rdzy grubą warstwą masy. Często widzę też pominięte zakamarki oraz zwykły preparat nałożony na elementy wydechu albo hamulców. To nie są drobiazgi. Takie błędy wpływają na trwałość ochrony i bezpieczeństwo w przyszłości.
Problemem okazuje się też stosowanie jednego produktu w każdym miejscu. Podwozie, nadkole, próg i punkty, które były naprawiane mogą wymagać innego podejścia. Właśnie dlatego dobór preparatu traktuję jako część całego procesu, a nie decyzję podejmowaną w ostatniej chwili.
Najlepszy moment to czas przed sezonem jesienno-zimowym, zanim nadejdą mokre i chłodne miesiące, a drogi zostaną posypane solą. Zabezpieczenie warto rozważyć również po naprawie blacharskiej, przy pracach w okolicy progów, po wymianie elementów zawieszenia albo po zauważeniu pierwszych ognisk korozji. Nie czekałbym aż rdza stanie się widoczna z zewnątrz. Gdy problem pojawia się na pojedynczych częściach podwozia, to już wyraźny znak, że trzeba reagować.
Podwozie zazwyczaj pozostaje poza zasięgiem wzroku, ale to właśnie ono bardzo mocno odczuwa skutki zimowej pogody, soli czy też wilgoci. Z tego względu korozja może tam rozwijać się niezauważona przez dłuższy czas. W wielu przypadkach kierowca dowiaduje się o problemie dopiero przy okazji przeglądu lub naprawy innej usterki. Wtedy może okazać się, że rdza zdążyła już zająć niemały obszar, a więc usunięcie jej będzie wiązało się z większym wydatkiem.
Właśnie dlatego zawsze zachęcam do działania z wyprzedzeniem. Warto samemu zwracać uwagę na stan podwozia, a do tego raz na jakiś czas wykonać diagnostykę w serwisie. Jeśli okaże się, że auto faktycznie niszczeje, nie trzeba jednak martwić się na zapas. Wyżej opisane metody pozwalają skutecznie uporać się z problemem. Wystarczy dokładnie przygotować podwozie, kupić odpowiednie środki i zastosować je zgodnie z zaleceniami producenta. Dzięki temu można na długo zahamować rozwój rdzy, utrzymać samochód w dobrej kondycji i w ten sposób odzyskać spokój.
Artykuł sponsorowany

Szukasz najnowszego numeru magazynu „Lakiernik”? Na portalu Lakiernik.com.pl uruchomiliśmy mapę dystrybutorów, dzięki której szybko znajdziesz …

Od redakcji: Technologie napraw karoserii zmieniają się wraz z rozwojem nowoczesnych konstrukcji samochodów. Coraz większy …

Od redakcji: Wymiana szyb samochodowych to znacznie więcej niż samo wklejenie nowego szkła. O trwałości …
