
Aktualizacja: marzec 2026
Od redakcji: Naprawa samochodu elektrycznego po kolizji to proces znacznie bardziej skomplikowany niż w przypadku aut spalinowych. Wysokonapięciowe instalacje, ryzyko uszkodzenia baterii trakcyjnej oraz restrykcyjne procedury producentów sprawiają, że nawet pozornie niewielka szkoda może zamienić się w kosztowną i pełną niespodzianek operację dla warsztatu blacharsko-lakierniczego.
Liczba samochodów z napędem elektrycznym powolutku rośnie, na razie jest ich jednak niewiele. Po polskich drogach jeździ ich nieco ponad 25 tysięcy, co wobec szacowanych 20 milionów wszystkich pojazdów jest liczbą maleńką. Jednak problemy z naprawami tych aut są ogromne. Dlaczego?
Główne zagrożenia są dwa: prąd elektryczny i ogień. I są to zagrożenia śmiertelne. W warsztacie przyjmującym takie auto do drobnej (pozornie) naprawy, na przykład po szkodzie parkingowej, musi być osoba z uprawnieniami do pracy przy wysokich napięciach. Baterie (czyli układ ogniw elektrycznych) takich samochodów (zarówno w pełni elektrycznych, jak i hybrydowych) gromadzą naprawdę dużą energię. W przypadku samochodu jest ona wykorzystywana do wykonania pracy napędzającej auto.
Praca jest równa iloczynowi napięcia, natężenia i czasu. Układ pracuje pod naprawdę wysokim napięciem rzędu kilkuset Volt. Bateria elektrycznego VW ID.3 pracuje pod napięciem 400 V, ale w Porsche jest to wartość dwukrotnie wyższa. Jest się czego bać! Kolizja, i wynikające z niej przeciążenie, może spowodować zwarcie lub uszkodzenie któregoś z ogniw wewnątrz baterii, przecięcie lub zniszczenie izolacji przewodów. Awarii może ulec któryś z czujników kontrolujących pracę układu elektrycznego, bądź komputer sterujący przepływami energii.
Na domiar złego baterie transferując energię nagrzewają się. Specjalne układy elektroniczne wyłączają poszczególne ogniwa gdy ich temperatura rośnie ponad bezpieczną granicę, jednak samozapłon sporadycznie występuje. Optymalna temperatura pracy ogniw to 23°C (± 3°C), przegrzanie może doprowadzić do zapłonu. A o ugaszeniu płonącego samochodu elektrycznego zapomnijcie. Jedyną metodą jest przykrycie go kontenerem, albo oczekiwanie aż spali się do końca.
Niestety wraz z całym warsztatem i jego zawartością. Przesadzamy? Ależ skąd, rok temu w jednym z podziemnych garaży spłonęło niemal 50 aut, mieszkańców ewakuowano a budynek nie nadaje się do zamieszkania. Bardzo dużo przesłanek wskazuje jako przyczynę katastrofy wybuch ogniw w pojeździe elektrycznym. Wszelkie wątpliwości co do skali zagrożenia rozwieje dowolny filmik w Internecie.

W warsztacie lakierniczym procesy suszenia czy utwardzania miejscowo przebiegają się w temperaturach do 60°C. O ile produkty do naprawy powłoki lakierniczej lubią wysoką temperaturę, to samochody elektryczne wręcz przeciwnie. Pamiętać przy tym trzeba, że baterie elektryczne gromadzą energię zarówno w autach elektrycznych, jak też hybrydach ładowanych z gniazdka oraz hybrydach bez tej możliwości. W każdym przypadku mamy do czynienia z wysokimi napięciami i ogniwami elektrycznymi.
Rodzi się zatem pytanie czy naprawy powypadkowe takich aut w ogóle mogą być wykonywane? Tak, ale pod pewnymi warunkami. Trzeba wykluczyć ryzyko związane ze wspomnianymi wcześniej zagrożeniami. Jak już wcześniej wspomnieliśmy niezbędne są uprawnienia do pracy pod wysokim napięciem. Konieczna jest też znajomość systemów zabezpieczeń i blokad wyłączających prąd w naprawianym modelu. Przed przystąpieniem do demontażu lub przygotowania niezdemontowalnych elementów do naprawy samochód musi być zabezpieczony pod względem elektrycznym.
Takie zadanie wykonuje pracownik uprawniony. Zasadnicze prace lakiernicze mogą wykonywać osoby bez takich uprawnień pod nadzorem osoby uprawnionej, kategorycznie wykluczone są jakiekolwiek manipulacje przy bateriach i układzie zasilania. Wszelkie prace związane ze szlifowaniem, nakładaniem warstw podkładu, szpachli, bazy czy klaru wykonuje się tradycyjnie, jednak materiały muszą być suszone i utwardzane na powietrzu lub wygrzewając w temperaturze nie wyższej niż 40°C.
Tekst oraz zdjęcia: Mirosław Rutkowski i Mieczysław Sieczkowski
Mieczysław Sieczkowski – inżynier i praktyk technologii lakierniczej z wieloletnim doświadczeniem w branży. Od lat zajmuje się optymalizacją procesów lakierniczych, projektowaniem działów napraw oraz doradztwem technologicznym dla warsztatów. Autor eksperckich artykułów poradnikowych, łączący wiedzę inżynierską z praktyką warsztatową.
Mirosław Rutkowski – ceniony dziennikarz motoryzacyjny, fotograf i autor, znany przede wszystkim z książki „Wielkie Ściganie” oraz wieloletniej pracy w prasie motoryzacyjnej, m.in. w tygodniku „Motor”. Jako redaktor i twórca magazynów motoryzacyjnych łączył pasję do sportów samochodowych z reportażem i fotografią, a także prowadził rozmowy i wywiady z ekspertami branży. Współpracował z Lakiernik.com.pl jako publicysta i autor treści eksperckich.
Ze względu na konieczność diagnostyki i zabezpieczenia instalacji wysokiego napięcia, kontrolę baterii trakcyjnej oraz stosowanie certyfikowanych procedur producenta. Często dochodzi także koszt kalibracji systemów ADAS.
W praktyce tak – nawet przy drobnych uszkodzeniach producenci zalecają dezaktywację systemu wysokiego napięcia przed rozpoczęciem prac blacharskich lub lakierniczych.
Nie zawsze, ale w wielu przypadkach producenci nie dopuszczają napraw modułowych. Często najmniejsze naruszenie obudowy skutkuje kwalifikacją do wymiany całego pakietu.
Personel musi posiadać uprawnienia SEP lub równoważne certyfikaty do pracy z instalacjami wysokiego napięcia oraz przejść szkolenia producenta pojazdu.
Coraz częściej tak, jednak nadal zdarzają się niedoszacowania kosztorysów – zwłaszcza w zakresie procedur bezpieczeństwa i dodatkowych operacji technologicznych.
Uwaga redakcji:
Artykuł został uzupełniony o elementy redakcyjne (SEO, struktura nagłówków, sekcja FAQ) w celu poprawy czytelności oraz dostępności treści w wyszukiwarkach internetowych i narzędziach opartych na AI. Treść merytoryczna artykułu pozostaje autorstwa autora.
Sekcja FAQ została przygotowana przez redakcję Lakiernik.com.pl w celu ułatwienia czytelnikom zrozumienia zagadnienia.
Więcej porad dla lakierników i blacharzy znajdziesz na lakiernik.com.pl oraz naszej grupie branżowej grupie na Facebooku, gdzie praktycy dzielą się doświadczeniami z warsztatu

Maska lakiernicza A2P3 to dziś absolutne minimum ochrony dróg oddechowych w warsztacie lakierniczym. Podczas szlifowania, …

Od redakcji: W naprawach blacharsko-lakierniczych kluczowa dla trwałości naprawy jest nie tylko praca blacharza i …

Przed nami czwarta edycja targów Autocosmetica Detailing & Paint Expo – wydarzenia, które na stałe …
