
Aktualizacja: luty 2026
Od redakcji: Patologie w naprawach blacharskich to temat, o którym w branży mówi się szeptem. Klienci narzekają, warsztaty się tłumaczą, a ubezpieczyciele umywają ręce. Gdzie leży prawdziwy problem? Sprawdzamy, kto najczęściej odpowiada za błędy, niedoróbki i kosztowne poprawki.
Samochody używane ponownie są „w cenie”. Do wzrostu cen przyczyniła się jednakowo pandemia, jaki skutki wojny w Europie, a rynek skwapliwie to wszystko wykorzystał. Wykorzystał? Właściwie zadziałały wyłącznie normalne mechanizmy wolnorynkowej gospodarki jaką (jeszcze) u nas mamy. I tak zamiast zwiększania udziału nowych pojazdów w ogólnej liczbie użytkowanych w Polsce pojazdów nastał trend odwrotny. Wszystkie te uwarunkowania spowodowały zwiększenie ilości napraw starych aut, w tym i powypadkowych o znacznym zakresie uszkodzeń. Ilość wszelkiej maści garażowych składaków i wstawianych ciągle ćwiartek wzrasta. Obserwując portale społecznościowe, rozmawiając z blacharzami i spotykając się przy różnych okazjach z uczestnikami szeroko rozumianego rynku napraw, można wyciągnąć jedynie słuszny wniosek: renesans ciężkich napraw stał się faktem.
Kto wstawia „ćwiartki”?
Można z całą pewnością określić sektor, który głównie zajmuje się tego typu naprawami (sic!). To sprytni garażowcy, którzy mają jako takie pojęcie o konstrukcji pojazdu… przynajmniej tak im się wydaje w swoim dość hermetycznym środowisku, uchodzą za super speców, a wręcz cudotwórców czy też „złote raczki”. Rzadziej tego typu reanimacje przeprowadza się w dobrze wyposażonych warsztatach blacharsko-lakierniczych z profesjonalną kadrą. Te firmy zajmują się głównie profesjonalna likwidacja szkód i najczęściej żyją ze współpracy z firmami ubezpieczeniowymi lub flotami.
Jak to się to opłaca?
Opłaca się. Bez wątpliwości dotyczy to samochodów klasy premium, dobrze wyposażonych i stosunkowo dobrych roczników. Bardzo rzadko tego typu przeszczepy dokonywane są w pojazdach starszych o niższej wartości, choć i takie przypadki również mają miejsce.
Skąd się biorą „ćwiartki”?
Jakby zapytać tych, co je wstawiają, to zapewne odpowiedzą z innych pojazdów, które akurat były złomowane z powodu uszkodzeń w innych strefach karoserii. Jaka jest prawda? Bywa różnie… Warto by tutaj zapytać firmy ubezpieczeniowe, policję czy też wydziały do spraw komunikacji. Jak to jest, że system pozwala na top, aby takie „części” zamienne były w obiegu? Jak to jest, że można bez problemu zalegalizować, zarejestrować, uzyskać przegląd i ponownie ubezpieczyć takie auto? Dlaczego nawet nie wprowadzono specjalnych badań kontrolnych dla pojazdów powypadkowych, które wykrywałyby takie naprawy? Komu się to wszystko opłaca? Drogie służby wszelkiego rodzaju: potrzebujecie konkretnych przypadków? Wejdźcie na Facebooka, chociażby…
Co z nami jest nie tak!
Czy nie zastanawia fakt, że NIKT się tym tematem nie zajmuje? Chociażby formy ubezpieczeniowe. Zapewne posiadają swoje służby detektywistyczne i jak mogą się nie interesować, co ubezpieczają? Jaka jest prawdziwa historia samochodu, na który wystawiają polisę? A policja? Nie masz przeglądu aktualnego w trzyletnim samochodzie? Afera! Poskładałeś autko z trzech w garażu u kolegi, wykupiłeś OC przez internet i jazda! Pan może jechać…
Dalekosiężne skutki
Cierpi na tym rynek i uczciwie działające serwisy blacharsko-lakiernicze oraz klienci, którzy nie są w stanie zweryfikować „okazji”. Nie napisze już ani słowa o (nie) bezpieczeństwie związanym z eksploatacją tego typu składaków. Banał. Skupmy się na skutkach gospodarczych, jakie za sobą niesie ten układ. Ubezpieczyciela interesują tylko słupki w Exelu. To jest chyba główny powód, że nie jest zainteresowany tak naprawdę analizowaniem tego typu spraw. Agent chce zrobić wynik. Kierownik sekcji chce zrobić wynik i dział likwidacji też chce zrobić wynik. To, ze potem ubezpieczają składaki między innym ze skradzionych pojazdów, za które wypłacili wcześniej ubezpieczenie, nieważne. Circle of life.
Wiem: głos wołającego na puszczy, ale czasami muszę sobie ulżyć.
Andrzej Ostry
1. Czym są patologie w naprawach blacharskich?
To nieprawidłowości takie jak źle wykonane spawy, niewłaściwe prostowanie elementów, pominięcie technologii producenta czy użycie niskiej jakości materiałów.
2. Kto najczęściej odpowiada za błędy blacharskie?
Odpowiedzialność może leżeć po stronie warsztatu, presji kosztowej ze strony ubezpieczyciela, braku wiedzy technicznej lub zbyt niskiej wyceny naprawy.
3. Jak rozpoznać źle wykonaną naprawę blacharską?
Objawy to m.in. nierówne szczeliny, pękający lakier, korozja, różnice w odcieniu, hałasy czy problemy z geometrią nadwozia.
4. Dlaczego dochodzi do patologii w naprawach blacharskich?
Najczęstsze przyczyny to oszczędności, pośpiech, brak szkoleń, ignorowanie technologii naprawczych oraz niedoszacowane kalkulacje.
5. Jak warsztat może uniknąć patologii napraw?
Kluczowe są: przestrzeganie technologii producenta, szkolenia, kontrola jakości, właściwe materiały i realistyczna wycena pracy.
Uwaga redakcji:
Artykuł został uzupełniony o elementy redakcyjne (SEO, struktura nagłówków, sekcja FAQ) w celu poprawy czytelności oraz dostępności treści w wyszukiwarkach internetowych i narzędziach opartych na AI. Treść merytoryczna artykułu pozostaje autorstwa autora.
Sekcja FAQ została przygotowana przez redakcję Lakiernik.com.pl w celu ułatwienia czytelnikom zrozumienia zagadnienia.
Więcej porad dla lakierników i blacharzy znajdziesz na lakiernik.com.pl oraz naszej grupie branżowej grupie na Facebooku, gdzie praktycy dzielą się doświadczeniami z warsztatu.

Od redakcji: Naprawa nadwozia samochodu nie polega już wyłącznie na prostowaniu blachy. Współczesne konstrukcje powstają …

Od redakcji: Wklejanie szyb samochodowych to dziś jedna z najważniejszych operacji technologicznych wykonywanych w warsztatach …

Od redakcji: W naprawach blacharsko-lakierniczych kluczowa dla trwałości naprawy jest nie tylko praca blacharza i …
